- historie miejskie, starej kamienicy oswajanie, śródmiejskim chłopakiem się stawanie, i co tam jeszcze nam ślina na język przyniesie a palce klepiąc w klawisze przekażą.
Blog > Komentarze do wpisu

Kamieniczne artefakty

Nasze mieszkanie jest szczególne bo „pod różową różą”. Plastikowy kwiat zwisający z jakiejś rury symbolicznie markuje almodovarowską rodzinę. Słodko, kiczowato, może nawet kampowo.

Klatka schodowa jest kiczowata. To taki kicz, który można polubić, z którym można pójść na piwo, albo na cmentarz. Oddycha swoimi obecnymi i byłymi mieszkańcami, każde piętro wygląda inaczej, ale wszystkie razem mogłyby występować w jakimś etnograficznym muzeum. W Gdańsku kiedyś widziałem taką wystawę, w której cała masa ludycznych dewocjonaliów, wyklejanek, obrazków (jelenie na rykowski, a jakże) opowiadała kiczowatą historię polskiej pop-estetyki. Może to jest tak, że jak się nie ma tego co się lubi, to się lubi to co się ma?

Tak czy siak, w naszej klatce można się zakochać (można?). To taka wewnętrzna galeria, na której z czasem zapisywana jest ludzka obecność. Prawie jak sławetne „tu byłem. Tony Halik”, tylko że tymi znakami są dziwaczne doniczki, „ozdobne” talerze naścienne, obrazki albo nawet układanka (puzzle) jakąś dziecięcą ręką ułożona, naklejona na tekturce i sru na zieloną ścianę, niechby wszyscy od 3 piętra wzwyż się dowiedzieli.

sobota, 13 sierpnia 2011, srodmiejskiechlopaki

Polecane wpisy